Dlaczego dezodorant w kremie nie zawiera wody?
Bez wody bakterie i pleśnie nie mają warunków do rozwoju, więc receptura nie potrzebuje konserwantów. To główny powód, dla którego składy dezodorantów w kremie bywają tak krótkie. Drugą korzyścią jest koncentracja – w porcji nie ma wypełniaczy, więc opakowanie o pojemności 60–65 g starcza zwykle na 2–4 miesiące codziennego stosowania.
Dlaczego dezodorant w kremie topi się latem?
Masła i wosk roślinny mają niską temperaturę topnienia. Olej kokosowy przechodzi w stan płynny już przy około 24–26°C, czyli w temperaturze zwykłego letniego dnia. Zmiękczony albo rozwarstwiony krem nie jest zepsuty.
Wstaw słoiczek na kilkanaście minut do lodówki i wymieszaj zawartość, gdy stężeje. Zimą działa to w drugą stronę – twardy krem wystarczy przez chwilę rozgrzać w palcach. Przechowuj produkt z dala od grzejnika i bezpośredniego słońca, a w podróży trzymaj go w chłodniejszym miejscu.
Jak nakładać dezodorant w kremie, żeby działał?
- Przygotuj dłonie – umyj je i dokładnie osusz albo użyj szpatułki. Formuła nie zawiera konserwantów, więc czystość ma tu realne znaczenie.
- Nabierz małą porcję – wielkości ziarnka grochu na jedną pachę. Więcej nie oznacza skuteczniej, a zwiększa ryzyko śladów na ubraniu.
- Rozgrzej krem w palcach – masła zmiękną i rozprowadzisz je cienką, równą warstwą zamiast grudek.
- Nakładaj na całkowicie suchą skórę – wilgoć po prysznicu zajmuje chłonność skrobi i glinki, zanim zacznie się pocenie.
- Odczekaj kilkanaście sekund – warstwa zmatowieje, gdy skrobia zwiąże część tłuszczów. Dopiero wtedy ubierz się.
Po goleniu odczekaj kilka godzin, zanim nałożysz krem z sodą.
Badania nad naturalnym dezodorantem w kremie
Skoro za nieprzyjemny zapach odpowiadają bakterie, jednym ze sposobów jego ograniczania może być kontrolowanie ich aktywności. W tym kontekście interesujące są olejki eteryczne, często stosowane w dezodorantach w kremie. To mieszaniny lotnych związków roślinnych, wykorzystywane m.in. w kosmetyce, przemyśle spożywczym i farmacji. Badania wskazują, że wiele ich składników, takich jak karwakrol, tymol, mentol, eugenol czy aldehyd cynamonowy, wykazuje działanie przeciwdrobnoustrojowe.
Ich rola nie ogranicza się więc do maskowania zapachu. Niektóre składniki olejków mogą bezpośrednio oddziaływać na bakterie, m.in. uszkadzając ich błony komórkowe i prowadząc do utraty substancji znajdujących się wewnątrz komórki. Skuteczność zależy jednak od składu olejku i gatunku bakterii.
W jednym z badań olejki z Thymus capitatus i Trachyspermum ammi wykazywały aktywność wobec wszystkich testowanych szczepów, także opornych na antybiotyki. Olejek z Thymus capitatus uszkadzał ściany i błony komórkowe bakterii oraz zaburzał syntezę DNA. Podobne obserwacje uzyskano dla olejków tymiankowego, eukaliptusowego, lawendowego, rozmarynowego, bazyliowego i szałwiowego. Szczególnie silne działanie olejku tymiankowego obserwowano wobec bakterii związanych z problemami skórnymi, m.in. Staphylococcus aureus, Staphylococcus epidermidis i Cutibacterium acnes.
Wyniki są obiecujące, ale nie oznaczają, że olejki eteryczne można traktować jako zamiennik antyperspirantów czy leków. Ich działanie zależy od stężenia, składu chemicznego i rodzaju bakterii, a wyższe stężenia mogą powodować podrażnienia lub reakcje alergiczne. Jednym z badanych rozwiązań jest łączenie różnych substancji – np. dodatek linalolu może nasilać działanie przeciwdrobnoustrojowe i potencjalnie pozwalać na stosowanie niższych stężeń [1, 2, 3, 4, 5].
Olejki eteryczne mogą więc stanowić interesujący kierunek badań nad ograniczaniem mikroorganizmów odpowiedzialnych za zapach skóry. Warto przy tym pamiętać, że sam pot nie odpowiada za nieprzyjemną woń – powstaje ona dopiero w wyniku aktywności bakterii obecnych na skórze.